Illinoisy city

The city of fun and hope but you never win with your destiny...


    Przewrócone drzewo

    Share

    Ivy Silverstone
    Admin

    Stan cywilny : panna Female Orientacja : hetero Liczba postów : 365
    Zdolność : Absorpcja mocy innych. Join date : 19/05/2011
    Skąd : Illinoisy
    Zajęcie : xxx

    Przewrócone drzewo

    Pisanie by Ivy Silverstone on Sro Maj 25, 2011 11:13 pm



    Ostatnio zmieniony przez Alicia Silverstone dnia Sro Cze 08, 2011 10:10 pm, w całości zmieniany 1 raz

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Pon Cze 06, 2011 10:02 pm

    ***
    początek

    Okolica sama w sobie przyjemną nie była, a przynajmniej to miejsce gdzie teraz przechodziła w istocie nie mogło być czymś przytulnym. Lekki wietrzyk rozwiewał jej włosy, by za chwilę tak jakby zatrzymać swoją wędrówkę, swój bieg, gdzie pozwolił w końcu opaść czekoladowym kosmkom włosów w dół, na jej ramiona i plecy.
    Miała kręcone włosy, a jeszcze nie tak dawno je wyprostowała dla potrzeb jakie czasami miała, jeśli chodzi o zmianę image.
    Było duszno jak dla niej, przez co odruchowo, wręcz mimowolnie odpięła zgrabnym ruchem jeden z guzików od białego rozpinanego topu, przy dekolcie. Jednak na jednym się nie skończyło, bo drugiego też to dosięgło w skutkach takich, iż czarny koronkowy stanik ukazał się nieco na światło dzienne. Chociaż z każdą chwilę coraz bardziej się ściemniało. Bo która była? 19? Sama nie wiedziała, cóż jak na złość zapomniała zegarka jak i komórki, którą przeważnie miała przy sobie. Jednak wcześniejszy pośpiech spowodował, zostawienie jej na komodzie w korytarzu.
    Czasami zastanawiała się, czy teraz stwierdzenia takie jak "Bez komórki to jak bez ręki, albo nogi" nie jest czasem chodź w większym niż w minimalnym stopniu prawdziwe. Bo kurcze, teraz każdy uzależniony był od technologii. I powrót do czasów przed tym wszystkim, nie był możliwy... wręcz niewykonalny. Bo jakie by wtedy było życie?
    Ziewnęła. Pierwszy raz tego dnia. A miała nieprzespaną noc. Cholerne koszmary! Cholerna bezsenność!
    Uczucie znużenia spowodowało iż tyłeczkiem usiadła na przewróconym drzewie. Miała na sobie jeansy i do tego trampki z czerwonymi sznurówkami. Bosh, ona miała normalnie manie na punkcie czerwono krwistego aż koloru.
    Dłonią napotkała dość sporą gałąź, którą złapała w jednym miejscu, robiąc sobie z niego patyk. Po czym zaczęła nim jeździć po piasku rysując coś, a może to było tylko takie zwykłe jeżdżenie? Tego sama jeszcze nie wiedziała. Po prostu chciała się czymś zająć, jakoś siedzenie w bezruchu w tej sytuacji teraz, możliwe nie było.
    What i gonna do with myself zanuciła pod nosem.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Sro Cze 08, 2011 2:27 pm

    Gabryś cały swój dzień spędził na udokumentowaniu działań. Czy to nie idiotyczne, że wszystko co robią w instytucji musi być dokumentowane? Tak, to było idiotyczne. Właśnie wracał do domu, kiedy dostał pilnej potrzeby dotlenienia swoich płuc w trochę inny sposób. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i włożył jednego do ust. Odszedł kawałek od drogi. Stanął i zaczął przeszukiwać kieszenie. Szukał zapalniczki. Niestety okazało się, że jej nie posiada. Bardzo, bardzo nad tym faktem ubolewał.
    - Cholera. -zaklął pod nosem. Wracając do samochodu już w nie tak dobrym humorze usłyszał ciche nucenie. Był uczulony na wszelkiego rodzaju dźwięki więc nic dziwnego, że wpadło u to w ucho. Przeszedł kawałek w poszukiwaniu owego nucenia. Kiedy doszedł na miejsce zobaczył piękną kobietę. Ha! Przecież dobrze znaną mu kobietę. Podszedł bliżej z łobuzerskim uśmiechem na ustach. Hmm..
    - A co to ma się znaczyć? Takie bezczynne siedzenie? -zaczął kręcić głową.
    - Nie podoba mi się to. -dodał z szerokim uśmiechem.

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Sro Cze 08, 2011 2:40 pm

    Palenie, dla niej to coś zupełnie niepotrzebnego. Jednak nie jest do tego całe szczęście zrażona i sama nosi przy sobie zawsze czerwoną zapalniczkę z napisem "I know that you want me!". Gdzie mimo iż używana w innym celu, równie jest potrzebna.
    Złapanie na tym, że sobie nudzi przez kogoś nie było przez nią zbyt dobrze odebrane. Ona wręcz nie lubiła jak ktoś jej słucha, albo coś. Dlatego nie dziwne, że w tym właśnie oto momencie, gdy nagle usłyszała głos zamilkła i drgnęła niespokojnie, zaprzestając również jeżdżenia kijem po piasku.
    Mrugnęła rzęsami, od razu rozpoznając owego osobnika. I nawet uśmiechnęła się, chodź nie zapomniała jeszcze o tym, że mimo wszystko ją usłyszał.
    -Jaka bezczynność? Gabriel.. -zaczęła cwanie, unosząc kijaka jakiego miała w lewej dłoni. Cóż nie od dziś wiadomo było, że bardziej używała lewej ręki, niż prawej, mimo iż była oby ręczna.
    -Właśnie bardzo twórczo wykorzystuje owego kijaka, jak i też nie zawaham się go użyć w razie potrzeby do innych celów -dodała kiwnąwszy głową do tego. I nogą od razu starła to co napisała, by tego też przypadkiem nie zobaczył. Mając nadzieję, że skupił swoją uwagę bardziej na kijaku niż na tym co zdążyła narysować.
    Jeszcze by się później zaczął nabijać, że panna Petraeus rysuje -truskawkę. Na którą miała w tej chwili ochotę. Bo pomysł nie wziął się z niczego.
    -Co tutaj robisz, a propos? -zagadnęła rozglądnąwszy się by w ostateczności przenieść całkowicie wzrok na niego.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Sro Cze 08, 2011 2:53 pm

    Tak, dla niego palenie też było czymś w ogóle nie potrzebnym. Oczywiście do czasu. Bo kiedy raz się wpadnie w sidła nałogu to łatwo się z nich nie wyplącze. Nie żeby próbował. Zawsze uważał, że w swoim zawodzie czeka go sto razy więcej niebezpieczeństw niż przez palenie. I codziennie może umrzeć ot tak! Ale wiem, czarne płuca nie są sexy. Spojrzał na kij w jej dłoni i uśmiechnął się pod nosem.
    - Ostrożnie z tym, kociaku. -powiedział i podszedł bliżej.
    - Jeszcze komuś oko tym wydłubiesz i co będzie? -dodał.
    Oczywiście nie bał się, że zostanie pozbawiony oczka bo to przecież niemożliwe. Oczywiście nie ignoruje jej umiejętności bo tylko głupi to robi, no ale. Usiadł na korze drzewa i pomachał jej papierosem.
    - Chciałem zapalić i wiesz co? Nie wziąłem ognia. -pacnął się dłonią w czółko.
    - A potem usłyszałem jak sobie tu podśpiewujesz, choć na początku nie wiedziałem kto to, ale jak byłem coraz bliżej i bliżej to zacząłem rozpoznawać ten głos. -wzruszył ramionami z uśmiechem.

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Sro Cze 08, 2011 3:07 pm

    Palenie nie jest w końcu takie złe. Od czegoś trzeba i tak umrzeć, a jak ktoś to lubi i go to uspokaja, to czemu miałby tego nie robić? Tutaj jedynie gorzej wychodzi się z kosztami. A dla Mony, to i tak było bez różnicy. Więc "Twoje życie, rób sobie z nim co chcesz. Ale podzielisz się jednym prawda? Żebyś siebie tak sam nie truł?". te słowa pewnie padły by z jej ust. Jednak początkowo była zajęta kijem, więc wszystko w swoim czasie.
    -Mówisz to tak, jakby tobie ten kijak albo mi miał zrobić krzywdę -stwierdziła od tak na jego słowa i uśmiechnęła się do tego kącikowo wręcz, mierząc go wzrokiem.
    Ostatnio widziała go w dość nietypowej sytuacji i aż sobie ją ponownie przypomniała i wyobraziła.
    -Nic nikomu nie wydłubie, a przynajmniej nie tym kijakiem -podsumowała pewnie machnąwszy nim, by zaraz potem, położyć go na ziemi i puścić. Cóż mimo wszystko lepiej zachować środki ostrożności bo mimo wszystko z nią to nigdy nic nie wiadomo było.
    Nie była taka silna jak on. Pewnie bez problemu rozłożyłby ją na łopatki, jeśli chodzi o siłę. Jednak była sprytna i umiałaby się obronić, nawet bez dużej siły.
    Spojrzała na papierosa i zaśmiała się lekko.
    -No nie, huston mamy problem... a przynajmniej ty masz -dodała podły uśmieszek. -Może najwyższa pora rzucić? -zagadnęła robiąc łobuzersko brewki, by zaraz potem sięgnąć do kieszeni i wyciągnąć wcześniej wspomnianą zapalniczkę.
    -Uratuje cię w potrzebie, jeśli obiecasz, że nic tutaj nie słyszałeś i podzielisz się ze mną jednym, dla spróbowania -powiedziała to już ciszej, wolniej, nieco pochylając się w jego stronę, machając przed nim czerwienią zapalniczki i ciągle patrząc się w jego oczy.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Pią Cze 10, 2011 1:01 pm

    Spojrzał najpierw na kij, a potem na nią. Uśmiechnął się szeroko. Oczywiście, taki kijek jest nieszkodliwy. No chyba, że znajduje się w dłoniach nieodpowiedniej osoby. Nie mówię tu, że ona jest nie odpowiednia bo przecież wcale tak nie jest. To stwierdzenie czysto teoretyczne.
    - No tak, tak… oczywiście, moja droga. –powiedział i wziął od niej zapalniczkę. Odpalił swojego papierosa i zaciskając go w wargach sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął z niej paczkę papierosów. Z uśmiechem wyciągnął w jej stronę.
    - Próbuj, próbuj. Wiesz, coś za coś. Ty dajesz zapalniczkę, ja papierosy. Kompromis musi być. –dodał. W sumie to nie musiał jej wcale dawać, gdyby to był ktoś inny pewnie by nie dał bo przecież tytoń teraz drogi, eh.. nie o tytoń chodzi, ale czepmy się tego. Ale skoro ją lubi, no bo lubi przecież no i wiadomo dlaczego prawda? To się z nią podzielił. Jeden nikomu nie zaszkodzi no oczywiście nie wliczając jego paczki, ale to na zdrowie mu wyjdzie, zobaczycie!

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Pią Cze 10, 2011 1:29 pm

    Lekko przechyliła głowę, by włosy, długie falowane, ciemne niczym kasztan opadły w bok, uśmiechnęła się przy tym zalotnie obserwując zabieraną przez niego jej czerwoną zapaliczkę. Jej skarb, bo miała do niej ogromny sentyment. Także zastąpił zaszczytu i mógł z niej skorzystać, co nie zdarza się często, ba, a nawet wcale, gdyż nikomu jej jeszcze nie pożyczyła, dzieląc się. To było coś osobistego. Jednak postanowiła coś wziąć w zamian, by nie żałować swojej decyzji.
    Dziwne, przecież to tylko zwykła zapalniczka, przedmiot jakich nie mało, co można na rogu w każdym ze sklepów zakupić, nie widząc żadnej różnicy. A jednak. Bo gdzie można znaleźć zapaliczkę z napisem: "I know that you want me!"? Dostała ją od znajomego, który sam te napisy zrobił. Miał talent. Tak miał, gdyż już dawno odszedł na drugą stronę, przekraczając granicę śmierci.
    Żar, i dym unoszący się do góry z papierosa przykuł tylko na krótki moment jej uwagę, by odsunąć się od niego, opierając się ręką za sobą o konar drzewa. Czuła dłonią, jego szorstkość, ale nie przeszkadzało jej to. Uśmiechnęła się.
    -Oczywiście, że spróbuję w końcu jak masz się truć to nie sam. A podobno, bardziej szkodliwiej działa samo bycie z osobą która pali w danym momencie niż sam palacz palący papierosa. Także i tak na to samo w sumie by wyszło -powiedziała swoją małą teorię odkrytą niedawno. No dobra, w tej chwili, ale to czysta i teoretyczna jak dla niej prawda.
    Wyciągnęła jedno białe podłużne zawiniątko z filtrem, by jednocześnie zabrać mu też zapalniczkę.
    -Nie dałam tylko użyczyłam mój drogi, ale już odbieram co moje! -rzuciła podle z małym uśmieszkiem. By sama włożyć papierosa między jedną, a drugą wargę ust i jednym ruchem, odpalić zapalniczkę i rozżarzyć tytoń. Zaciągnęła się delikatnie, cóż przyzwyczaić płuca trzeba było, a nie chciała być jak jakiś buchający piec, który się krztusi.
    Zapalniczka trafiła do kieszeni, a ona wyciągając papierosa, pochyliła się ku niemu i wolną stróżką wypuściła dym z płuc ku mężczyźnie.
    -Szkoda, że nie masz trawki -podsumowała go. Cóż, wolała lepszy gatunek niż sam tytoń. Bo mimo iż fajek nie pali, to trawkę zdarzyło jej się nie raz zapalić. -Ale może to doda temu uroku.. -dodała nagle ciszej, wręcz z każdym słowem zniżając ton głosu, by złapać w palce prawej dłoni, bez papierosa jego podbródek i musnąć wargami jego wargi, łącząc je w niezbyt mocnym, ale i nie delikatnym pocałunku. By odsunąć się zaraz potem, jedną swoją wargę potrzeć o drugą, jakby spijając posmak jego ust i uśmiechnąć się wręcz zadowalająco.
    -Tak, od razu lepiej -oznajmiła z ciągłym uśmiechem.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Pią Cze 10, 2011 1:55 pm

    Popatrzył na jej zapalniczkę i zaczął ją obracać w dłoniach. On nie miewał takiego czegoś jak sentyment do przedmiotów. Oczywiście, było wiele przedmiotów które z czymś mu się kojarzyły, ale żeby od razu sentyment? To tak jakby kochać przedmioty. Skoro ludzie kochają na przykład fotel to czemu z nim nie rozmawiają? Bo w końcu żeby darzyć kogoś uczuciem trzeba czegoś więcej o! No w sumie. Bo przecież są tacy ludzie którzy mówią do przedmiotów. Bo to się mało już takich złapało? Pieprzeni psychole. Jak można gadać do fotela? To tak jakbym ja usiadł na ławce i powiedział do niej „oo.. pomalowali cię? do… deski ci w tym kolorze” – chore.
    Gabryś zaciągnął się papierosem wchłaniając cały dym do płuc. Dziwne to. Że taki zwykły tytoń może choć na chwile rozluźnić i uspokoić zdenerwowanego mężczyznę. A jeszcze lepsze w tym wszystkim jest to, że jak się jest zdenerwowanym to się pali, a jak się nie ma czego palić to się jeszcze bardziej denerwuje. To takie… fajne. Znaczy się nie że mu się to podoba. Bo nie podoba mu się to, ale… ale po prostu to ciekawe jest o!
    Pokiwał głową z uśmiechem.
    - Masz racje, nie powinienem truć się sam… nie w towarzystwie. No bo skoro ma się towarzystwo to powinno się truć razem. –powiedział i mrugnął do niej okiem. Strzepną żar z końca papierosa i znowu się zaciągnął. Mocno, mocno do płuc. Kiedy chciała zabrać mu zapalniczkę on przytrzymał ją mocniej i uśmiechnął się zadziornie.
    - Myślisz? Możesz mi ją zostawić. –powiedział. Po chwili puścił jej dłoń i znowu skupił się na swoim papierosie. On nie przepadał z trawką. Po prostu nie było mu to potrzebne do życia. Już wolał alkohol. Więc na pytanie o trawkę tylko wzruszył ramionami. Uśmiechnął się do nie łobuzersko i po chwili poczuł jej wargi na swoich.
    Przejechał dłonią po jej policzku i podbródku po czym szepnął.
    - To lepsze niż trawka. –zaśmiał się cicho i zaciągnął się swoim papierosem.

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Pią Cze 10, 2011 3:21 pm

    Bez przesady z tym rozmawianiem poprzez sentyment z przedmiotem i darzeniem go miłością. To nie tak działa, to nie taki system tutaj występuje. Po prostu była do niej przyzwyczajona, była jedyną pamiątką po mężczyźnie który był w jakiś sposób dla niej ważny i dlatego nie potrafiła się jej tak pozbyć i zamienić na nowszą.
    Rzecz, chodź taka mała i tania, była ważna niczym skarb, a tego trzeba strzec i mieć jak oczko w głowie. By z chwili na chwilę nie zniknęła... a razem ulotne myśli i wspomnienia. I nie... nie zamierza z nią rozmawiać, a ni nie zamierza mówić do jakiegoś przedmiotu, to dla niej również to chore i nie za bardzo gustowne.
    Co innego jak jeszcze zdarzy się mówić do samego siebie, gdy nikogo w pobliżu nie ma na głos, zamiast słyszeć to samo w myślach... albo pić do lustra gdzie jest nasze odbicie, bo i tak się może zdarzyć... chodź to drugie to już samotność i w jakiś sposób jest to smutne i żałosne.
    Nie wiedziała jak to działa z tym całym działaniem, bo jeśli chodzi o samego papierosa to miała go w ustach po raz... pierwszy? Tak, właśnie paliła swoją pierwszą fajkę w życiu. To tak jakby zaczęła najpierw od środka bułki, czyli marmolady, albo czekolady... czy co tam by w niej było, a dopiero później zaczęła od wierzchu. Tu mam na myśli trawkę i sam tytoń. Ale kto powiedział, że nie można zacząć od deseru, a później przejść do obiadu? Kolejność jak dla niej nie jest najważniejsza. Po prostu co chce, to robi, taki był jej system życiowy i tego się będzie trzymać.
    -Taak, wszyscy się trują, truję się i ja -zaśmiała się na to zdanie, bo skojarzyło jej się to z mambą.
    Na jego mocniejsze przytrzymanie jej spojrzała na niego przez moment piorunującym, a później pewnym wzorkiem. Nie z nią były takie numery... jak dla niej nawet w żartach mógł sobie pomarzyć. No i tu chodziło o JEJ zapalniczkę, a tu nie ma miejsca na żarty!
    -Zapomnij, nic nie ma za darmo, a to jest bezcenna zapalniczka i moja-oznajmiła, odbierając mu ją w końcu, gdy poluzował uścisk. W końcu nie zamierzała mu jej wydzierać, tylko czekała aż da sobie spokój z tym przedrzeźnianiem.
    Ona lubiła to odczucie na działaniu trawki, to wchodzenie w fazę, stan, który daje inne odczucia, postrzeganie...
    Uśmiechnęła się na jego słowa.
    -Oczywiście, że lepsze słodziaku -powiedziała cicho miękkim głosem, by sama zaraz potem zaciągnąć się po raz kolejny, mocniej już papierosem, którego trzymała w lewej dłoni między wskazicielem a palcem środkowym.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Sob Cze 11, 2011 12:29 pm

    Oj przecież on nie mówił wcale o tej jej słodkiej sympatii do zapalniczki. On mówił tak ogółem o tych wszystkich ludziach, którzy lubują się w rozmowie z przedmiotami. No bo przecież takich ludzi jest wiele, no i co się na to poradzi? Nic się nie poradzi. Tak już jest i koniec. A co do samotności i picia do lustra to, to już jest przereklamowane. Skoro jest się samotnym to nie siedzi się i nie pije sam ze sobą tylko robi się coś, żeby to zwalczyć. Nie żeby on coś o tym wiedział. On dzieciństwa nie był samotny. Zawsze otaczali go ludzie, oczywiście połowy ludzi nie znał, ale w to się już nie wchodźmy. Ale jakbyśmy się mieli przenieść do rozmawiania ze samym sobą to już całkowicie inna historia. Czasem mu się to zdarzało. Coś w stylu „no tak to tutaj zostawiłem” nigdy to nie są dogłębne konwersacje, ale zawsze coś prawda?
    - Hahahah przykro mi, ale mamby nie mam. –powiedział ponieważ mu też się skojarzyło to z reklamą gumy rozpuszczalnej. Chciał już coś powiedzieć, żeby się nie denerwowała, ale jednak zdecydował się odpuścić. Uśmiechnął się tylko do niej zadziornie.
    - No już dobrze, już dobrze. Bierz ją sobie. –dodał.
    Zaciągnął się swoim papierosem i wydmuchał dym. Po chwili wyrzucił peta za siebie nie odrywając wzroku od dziewczyny.

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Sob Cze 11, 2011 2:25 pm

    Ale mimo wszystko zapalniczka to rzecz, a jak mówił do ogółu to miał też na myśli wspomnianą zapalniczkę. No i przecież sama podzieliłam twoją uwagę co do rozmowy z przedmiotami. Po prostu jej zapalniczka to tylko sentyment względem przywiązania i wspomnienia, żadnych miłości i innych ludzkich uczuć. Nic więcej i basta.
    I tak, wiele jest... co świadczy o tym iż wielu ludziom zaczyna się po prostu przewracać w głowach. Ale różne dziwy się dzieją i nie tylko takie.
    Jej się jeszcze nie zdarzyło pić samej do lustra. Chociaż mimo iż nie była samotna względem obecności to w istocie samotność można było odczuć. Ale całe szczęście to tylko nieliczne przypadki w których panienka Mona pogrąża się w czarnej otchłani, zdając sobie sprawę, że nie ma nikogo komu mogłaby całkowicie zaufać i kochać. Cóż była nieufna, zgadza się. Ale czy można jej się dziwić? Ma ojca, dla którego całe PNZ jest ważniejsze niż ona sama i tylko przez jej obecność tam ją dostrzega, nie miała nigdy matki i tej miłości rodzicielskiej... i te wszystkie kobiety jej ojca... najchętniej posłałaby wszystkich ładnie pięknie w diabły i wolałaby już po stokroć tą samotność.
    Ona się nie denerwowała. Tylko była poważna co do tego, że co jej to się nie rusza, o! Lekko szturchnęła go lekko pięścią prawej dłoni w ramię w żartobliwym geście, bo delikatniej nie mogła.
    -Ej, no nie moja wina, że mi się tak skojarzyło. Ale może masz inne gumy? -tutaj zrobiła brewki i uśmiechnęła się zadziornie.
    -Dziękuję bardzo -oznajmiła spuszczając z niego wzrok i spojrzawszy gdzieś w bok, by zaciągnąć się na powrót mocno, wolno... czując jak dym przemiesza się z jego ujścia aż do jej płuc zaznaczając po sobie wędrówkę. Najwidoczniej zbyt długo przytrzymała go w płucach, bo kaszlnęła lekko.
    -Jeej, nie wiedziałam, że sam tytoń jest taki... -tutaj przez moment brakło jej słowa i zerknęła na Gabriela w końcu kątem oka. -Szału w nim samym nie ma -dodała do tego i zaśmiała się lekko. Już wolała opcje z ustami Gabriela.
    Strzepała popiół z papierosa. Miała jeszcze 1/3, cóż nie ciągnęła tak jak on fajki, więc wcale nie dziwne.



    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Nie Cze 12, 2011 9:42 am

    No toż on też kolorowego przez to dzieciństwa nie miał. Jego matka zmarła po urodzinach brata, a ojciec tylko brata za syna uważał. Był od zawsze skazany tylko na siebie. Co tak naprawdę, podobało mu się. No bo w końcu mogło być gorzej prawda? Mógł się urodzić jak jakiś fajtłapa co w życiu nic nie potrafi i nic sobie nie może poradzić, to byłoby chyba gorsze? A tak? Jest dobrze wyszkolony i pracuje dla organizacji o której prawie nikt nie ma pojęcia. I dobrze mu z tym. W końcu nie każdy zwykły nastolatek bo właśnie nim był, kiedy został dodany do oficjalnej ekipy PNZ, ma szanse na takie ośmielę się powiedzieć, zabawne życie! Z ojcem nie utrzymuje kontaktów niemal wcale, a z bratem. Z bratem też nie, choć bardzo by chciał. Ale to już inna, całkowicie inna sprawa. Uniósł kącik ust w uśmiechu. Przeszukał kieszenie choć dobrze wiedział, że nie ma. Zrobił minę zbitego psa.
    - Niestety, nie mam. -powiedział i po chwili się uśmiechnął.
    Kiedy Mona zaczęła kaszleć, Gabryś uśmiechnął się szeroko, szeroko. Tylko na to czekał. No bo co za normalny, początkujący palacz nie kaszle? Wzruszył ramionami.
    - Nikt nie pali dla szału, moja droga. No chyba że.. po alkoholu, ale odradzam bo jak masz słaby żołądek to... no to wiesz. -powiedziała i zaśmiał się cicho.

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Nie Cze 12, 2011 12:55 pm

    Jak wiadome kobiety należały do tej bardziej uczuciowej i wrażliwej części jeśli chodzi o odczucia. Mężczyzna mimo wszystko zawsze odznaczał się tym, że potrafił sobie sam poradzić bez niczego, nawet jeśli byłoby to cholernie trudne... a w przypadku Mony zawsze istniał ten krytyczny punkt, poddania się, zwątpienia, w którym odznacza się to, że jest słabsza. Jednak wszystkie przeżycia, te krytyczne punkty miały w sobie ogromny plus. Bowiem stała się silna. Naprawdę cholernie stała się silna, dorosła, względem emocjonalności i życia. Dawniejsza potrzeba miłość poszła w odstawkę i została zastąpiona innymi wartościami, przez co wszystko inne stało się łatwiejsze.
    Każdy miał w życiu swoje własne przeżycia, których musiał doświadczyć. Jednych los obdarzał łagodniej innych wprost brał pod topór nie szczędząc nic a nic, bez skrupułów i zahamowań. Psychika ludzka dalej robi swoje. Czy na własne życzenie jest lepiej, czy też gorzej. Mimo wszystko PNZ stało się domem. I to ono pozwoliło być silniejszym i faktycznie miało w sobie coś z zabawności życia.

    -Nie masz gumy, a już myślałam... -powiedziała tak jakby z wyrzutem, jakby faktycznie na niego liczyła w tej kwestii, a tu nic. Zawiódł ją na całej linii, normalnie. Westchnęła cicho, by zaraz potem uśmiechnąć się lekko i spojrzeć na niego swoim kasztanowym wzrokiem, roziskrzonym lekko. A co do kaszlnięcia. To nie jej wina, że ten dym tak drażnił... ale że na to czekał? Oj, jak on mógł jej tego życzyć.

    -Jednak stwierdzam, że mi to do szczęścia potrzebne nie jest, jak i do niczego innego -powiedziała pod nosem i rzuciła niedopalonego papierosa na ziemię i zdeptała go, gasząc go całkiem. Podniosła się i otrzepała swój tyłek, w razie W, żeby tam na nic nie zostało.
    -Dobra! Dosyć tego siedzenia -oznajmiła ceremonialnie z uśmiechem. Było miło, ale ile można.

    Gabriel Nelson

    Liczba postów : 34
    Join date : 04/06/2011

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Gabriel Nelson on Pon Cze 13, 2011 6:33 pm

    No tak, oczywiście. Kobiety wiele rzeczy odczuwały bardziej emocjonalnie niż mężczyzny, no i tak już po prostu było. Choć nie zawsze. Jestem pewny, że w wielu sprawach kobiety potrafiły bardziej sobie poradzić niż mężczyźni. Oczywiście mówię tu o wielu sprawach, dla kobiet normalnych, ale i nie. Jak to się mówi... nigdy nie mów hop zanim nie podskoczysz. Uśmiechnął się do niej szeroko.
    - Przykro mi... musisz się obejść bez. -powiedział i mrugnął do niej. Wstał i spojrzał w niebo. Będzie padać. Czuł to. Po prostu rozchodziło się to jakoś po jego kościach. Tak już było i tyle.
    - Masz racje. Dość siedzenia. Praca wzywa. -podszedł do niej i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
    - I choć tak bardzo się nie chce.. wykonać ją trzeba. -powiedział i odszedł.

    /przepraszam, ale nie będzie mnie przez tydzień Wink

    Mona Petraeus

    Female Liczba postów : 28
    Join date : 06/06/2011
    Skąd : Illinoisy

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Mona Petraeus on Wto Cze 14, 2011 6:01 pm

    Tak racja, mimo tej ich delikatności i wrażliwości potrafiły dać sobie gdzieniegdzie same radę, co dla niejednego faceta byłoby problemem. Jednak to już zależało od kobiet, które były w większym stopniu silne emocjonalnie. Cóż w końcu nie od dzisiaj było wiadomo też, że kobiety potrafią być nieobliczalne i zaskakujące dla niejednego osobnika. Gdyż pod powłoką, taką kruchą, sprawiającą naprawdę mylne pozory, nigdy nie wiadomo co może siedzieć.
    -Tak, najwidoczniej właśnie to mi pozostaje. No, ale cóż... -wzruszyła niedbale przy tym ramionami i na jej perlistej twarzy zagościł pełny uśmiech. -Bez niej też da się obejść.
    Podsumowała, by zaraz potem sama zerknąć na niego. Nie musiała być pogodynką, ani niczego czuć w kościach, żeby wiedzieć, że coraz więcej przybywa chmur i prawdopodobnie zapowiada się niezła ulewa.
    No i jeszcze ta dziwna cisza, jaką teraz dało się przez nią zauważyć, była jak nic zwiastunem burzy.
    W momencie zetknięcia się jego warg z jej uśmiechnęła się mimowolnie. Cóż smak jego ust był naprawdę unikatowy. Przyprawiający o dość dziwne uczucie rozmarzenia.
    -Racja. Trzymaj się Gabriel, do zobaczenia -tutaj jeszcze przed jego odejściem przejechała dłonią po jego ręce, aż go nadgarstka, by puścić go i posłać mu jeszcze pożegnalny uśmiech.
    Sama spojrzała powtórnie jeszcze raz w niebo. By jakieś parę minut później również się ulotnić...

    zt.

    /Dobrze nic się nie dzieje ^^ Jak będziesz jeszcze chciał grać kiedy to dawaj znać na priv ;P

    Sponsored content

    Re: Przewrócone drzewo

    Pisanie by Sponsored content Today at 3:41 am


      Obecny czas to Nie Sty 22, 2017 3:41 am