Illinoisy city

The city of fun and hope but you never win with your destiny...


    cafe dubresil

    Share
    avatar
    Ivy Silverstone
    Admin

    Stan cywilny : panna Female Orientacja : hetero Liczba postów : 365
    Zdolność : Absorpcja mocy innych. Join date : 19/05/2011
    Skąd : Illinoisy
    Zajęcie : xxx

    cafe dubresil

    Pisanie by Ivy Silverstone on Sob Maj 28, 2011 11:12 am

    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 5:46 pm

    //Początek

    W dłoniach trzymał Biesy Dostojewskiego i delikatnie bawił się rogiem pożółkłej kartki. Starał się skupić na treści dobrze znanej książki, bo poza nią nic nie było. Tylko monotonia realnego życia, nieskończona praca doktorancka i świat, który o takich, jak on, nie chciał absolutnie nic wiedzieć. Joel miał, jak to się mówi, śmierć w duszy i mróz w oczach, więc mężczyźni unikali go a kobiety spoglądały spod kusząco przymkniętych powiek. Przez szybę obserwował szarą ulicę miasta. Stwierdził, że Illinoisy już dawno zawisło w próżni i przestało pulsować życiem, a jedyne kobiety, jakie były teraz w ulubionym lokalu, to zwyczajne kury domowe. Tlenione blondynki bez pojęcia o sztuce, znające się jedynie na wyprzedażach margaryny i tandetnych szpilek. Nic, tylko pomóc im wsadzić głowę do piekarnika i udusić gazem.

    Zdecydował wyjść stąd za kwadrans, jeśli nie zdarzy się nic godnego uwagi.
    Zamieszał więc w filiżance Earl Graya z cytryną, zapalił Marlboro Frost ‘a i czekał.


    Ostatnio zmieniony przez Joel Cross dnia Czw Cze 09, 2011 9:05 pm, w całości zmieniany 1 raz

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Czw Cze 09, 2011 6:47 pm


    Późne, niedzielne popołudnie, bezchmurne niebo, powietrze muskane lekkimi podmuchami wiatru, czyli początek idealnego dnia. Tak, dla Lieli to początek, bo jeśli ktoś uważa ósmą rano za środek nocy, południe jest rankiem, czyli początkiem. Oto cała filozofia. Korzystając z pogody i chwili wolnego, Leila postanowiła wstąpić na chwilę do kawiarni. O tej porze lokal zazwyczaj świecił pustkami, a nawet jeśli nie, jest przyjemnie cicho. W progu rozejrzała się i wybrała stolik w najdalszym kącie kawiarni, tuż przy oknie. Jej ulubione miejsce. Położyła torbę na krześle obok, wcześniej wyciągając z niej szkicownik i ołówek. Często tu przychodzi, bo właśnie tutaj nachodzi ją natchnienie, gdy z bezkształtnych zawijasów, nagle powstaje wzór, czy tło. Od tego się zaczyna.
    Gdy kelnerka przyniosła zamówioną kawę, na kartce już rysowały się pierwsze linie. Nic konkretnego. Podniosła głowę i ukradkiem rozejrzała się po kawiarni. Jej wzrok od razu padł na mężczyznę, który pochylał się nad książką, a drugą ręką nie patrząc mieszał w swojej filiżance. I mieszał i mieszał... lektura tak go pochłonęła, że chyba przestał zwracać uwagę na to co robi. Leila mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Odgarnęła włosy na jedno ramię i pochyliła się na kartką. Kilka linii, zarys postaci, stolik, książka. I o to natchnienie.

    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 7:08 pm

    "- Święta dziewczyna...
    - Leży na krzyżu i czeka na gwóźdź."


    Joel uśmiechnął się kącikami ust, niemal niedostrzegalnie. Uwielbiał poczucie humoru Dostojewskiego, równie absurdalne jak jego własne. W lekkim błogostanie marzył o krwiobiegach słowiańskich kobiet. Przyjemnie byłoby mieć teraz jedną obok, taką niebanalną brunetkę. A jeszcze przyjemniej było mu spostrzec piękną dziewczynę wchodzącą do kawiarni. Kobieca sylwetka, zgrabne nogi i eleganckie buty. Gdyby był Dostojewskim napisałby na serwetce, jak teatralnie poprawiała włosy, jak uroczo spuściła rzęsy, jak smukłe miała nadgarstki. Niestety nie był pisarzem, więc zadowolił się świadomością, że jest czujnie przez nią obserwowany, bawił się rogiem kartki i myślał o tym, jak dobrze komponowałyby się jej ciemne włosy z bielą jego prześcieradła.

    Smak kawiarnianego powietrza w ustach, nienudna osoba w pobliżu. Krew, która na nowo zaczęła pulsować, kilka łyków obrzydliwej herbaty. To wszystko, czego potrzebował, by spędzić udane popołudnie.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Czw Cze 09, 2011 7:32 pm

    Rysunek był już prawie skończony. Na kartce rysował się cały obraz, który miała przed oczami. Niedbała poza mężczyzny, to jak opierał łokieć na blacie stołu. I wyraz jego twarzy. Raz za razem marszczył brwi, nieznacznie unosił je i pocierał skroń, zaczytany w lekturze. Nie mogła dostrzec okładki, ani tytułu książki, ale widać, że jej treść wywarła na nim wrażenie.
    Gdy po raz kolejny podniosła głowę, by zerknąć na mężczyznę, zauważyła, że z jego twarzy znikło skupienie. Bawił się rogiem kartki, a na ustach malował się ledwie dostrzegalny uśmiech. Czyżby zauważył, że mu się przygląda? Siedziała daleko, nie mógł zauważyć. Nerwowo przygryzła ołówek. Idiotka, skarciła się w duchu.
    Uniosła filiżankę i upiła łyk kawy, o dziwo nie zdążyła całkiem wystygnąć i była całkiem smaczna. Przyłapała się na tym, że wciąż przygląda się mężczyźnie znad filiżanki, ale on zdawał się tego nie zauważyć. Coś w nim takiego było... nie potrafiła do końca stwierdzić co to takiego.
    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 7:52 pm

    Czujności Joela nie da się uśpić, ani też oszukać. Nie pomoże leniwe popołudnie, wybitna powieść rosyjskiego pisarza, ani nawet niezwykła uroda słodkiej nimfy i jej szkicownik pełen marzeń. Po prostu się nie da. Joel został snajperem i komandosem Jednostki PNZ nie bez powodu; bystrość umysłu i sokoli wzrok stalowych oczu nie pozwoliłby mu ominąć żadnych szczegółów. A już z pewnością nie sytuacji, gdy ktoś go portretuje. Dogasił papierosa w herbacie, kiedy minęło jego piętnaście minut oczekiwania na cud. Nie podszedł do brunetki, nie próbował schwycić motyla jej oddechu, nie zaprosił jej do siebie na noc by podziwiać ciepły brąz jej oczu. Ale spojrzał na kobietę wzrokiem zimnym, przenikliwym i tak intensywnym, jakby łowił jej myśli by później -za karę- elegancko nabić je na dobrze zaostrzony ołówek B4.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Czw Cze 09, 2011 8:10 pm

    Powoli sączyła kawę, łyk po łyku, przyglądając się swojej pracy. Wystarczyło piętnaście minut, by przelać na kartkę postać nieznajomego. Bardzo intrygujący, nieznajomy trzeba przyznać. Inaczej nawet nie spojrzałaby na innego mężczyznę, a co dopiero, by poświeciła kartę w swoim szkicowniku.
    Ciemne włosy opadły na strony zeszytu, kiedy tak pochylała się nad stolikiem. Sama nie była pewna, czy stara się dostrzec w szkicu błędy, czy obawia się napotkać spojrzenie mężczyzny. Gdy stwierdziła, że jednak to drugie, w jej głowie odezwał się cichy głosik, który zawsze tak bardzo starała się uciszać. Szósty zmysł. Zobacz, powiedział. Spójrz na niego.
    Leila uniosła głową i zobaczyła, że mężczyzna zbiera się do wyjścia. Gdy wstał posłał jej spojrzenie tak zimne, że na moment chyba stanęło jej serce. Cóż niektórzy nie życzą sobie, by ktoś co raz na nich zerkał i rysował ich w jakże często niewygodnej dla nich sytuacji.
    Odwróciła wzrok, czując jak na jej policzki wstępuje rumieniec. Uniosła filiżankę do ust, ale ta okazała się pusta.
    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 8:29 pm

    Z miejsca, w którym stał miał dokładnie pięć kroków do wyjścia, pięć do baru i pięć do jej stolika, do którego przysiadł się by zobaczyć rysunek. I chociaż raz, ten jeden raz nie prowadziła go nadmierna słabość do kobiet, a zwykła ciekawość. Chociaż...Może jedno i drugie? A może zwyczajnie nie miał planów na wieczór i każde zajęcie było dostatecznie dobre, by poświęcił mu uwagę. Nawet, jeśli to tylko zawstydzanie nieznajomej. Z tym dziewiczym zakłopotaniem przypominała mu niewinną Julię, romantyczną Heloizę lub zakochaną Izoldę.

    - Pokaż mi. - Zwrócił się do dziewczyny, a może już kobiety, śmiało i nagląco.

    Miał niski, mocno ochrypły głos, a przy tym nieco niebezpieczny... jak obietnica grzechu. Takim głosem nie śpiewa się kołysanek, nie opowiada bajek, dlatego Joel najlepiej potrafił szeptać nieprzyzwoite słowa w pogniecionej pościeli. Bo problem polega na tym, że nie porównywał siebie do Romea, Abelarda, ani tym bardziej kretyńskiego Tristana. Był pociągającym łotrem z kart gotyckich powieści i bardzo, ale to bardzo lubił kobiece rumieńce.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Czw Cze 09, 2011 8:46 pm

    Tym razem złośliwy głosik nie powiedział jej co zaraz się stanie. Jeszcze zanim odłożyła filiżankę na miejsce, nieznajomy pojawił się przy stoliku. Z tej perspektywy, z tej odległości wydawał się być... niebezpieczny. Przenikliwe spojrzenie, twarz wyzbyta ze wszystkich zbędnych emocji i ten głos... Pokaż mi. Odruchowo zasłoniła rysunek dłońmi. Nigdy nie dzieliła się z nikim tym co wyszło spod jej ręki. Wszystkie jej prace trafiały do skrzyni pod łóżkiem, co oznaczało tylko tjedno, że już nigdy nie ujrzą światła dziennego.
    - Nie powinnam była... - zaczęła, zamierzając przeprosić za, jak to ktoś kiedyś ładnie nazwał: "naruszenie prywatności". - to tylko... gryzmoły, nic więcej.
    Uśmiechnęła się nieznacznie. Zbagatelizować sprawę, tak. Zamierzała zatrzymać rysunek, a mężczyzna wygląda na takiego, który gdyby tylko mógł spaliłby rysunek wzrokiem, by pozbyć się "dowodu".
    Czuła na sobie jego przenikliwe spojrzenie i co raz mniej jej się to podobało. Nigdy nie czuła się tak niezręcznie jak w tej chwili.
    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 9:02 pm

    - Nie dalej niż za trzy godziny wrzucisz go do kartonu w szafie lub drewnianej skrzynki pod łóżkiem. Nie marnuj więc mojego i swojego czasu na dyskusję, która zakończy się tym, że go zabiorę i sam zobaczę. - Na jego przystojnej twarzy nie było widać nawet cienia oczekiwania, ale głos mówił co innego. Musiał zobaczyć to, co narysowała i nie zamierzał odpuścić. Nie chciał z nią flirtować, ani nawijać kosmyków jej włosów na palce, jedynie z dziecięcą ciekawością zobaczyć swój portret. Błahostka. Ale kiedy od kilku dni żyje się o protezie myśli i czuje jak krew zwalnia z braku adrenaliny, nawet taki powód jest dobry, aby kogoś zająć, wywołać emocje, poczuć coś i zostać zapamiętanym... Joel nienawidził bezruchu, ani tego okresu w Jednostce, gdy nie było zleceń. Wtedy każdy dzień zdawał się być taki sam jak poprzedni, poranki i wieczory niczym się od siebie nie różniły, a wszystkie papierosy miały dokładnie ten sam smak. Potrzebował odmiany. Chociażby takiej delikatnej zaczepki w kawiarni.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Czw Cze 09, 2011 9:29 pm

    Zirytowała ją jego pewność siebie, a chyba jeszcze bardziej to, że miał rację. Zapomni o rysunku, ale w głowie na długo utnie jej obraz tych ciemnych oczy i dźwięk ochrypłego głosu. Nie mogła sobie przypomnieć, czy już kiedyś go widziała. Pamiętałaby, takiej twarzy się nie zapomina. Ton jego głosu sprawił, że zapomniała o niedopowiedzianych przeprosinach. Nie znosiła, gdy ktoś zwracał się do niej w sposób protekcjonalny, ale on właśnie to zrobił. Daj spokój. Nie zgrywaj grzecznej dziewczynki, Lea. Dobrze wiesz, że nią nie jesteś - usłyszała własne myśli.
    Zamknęła szkicownik i oparła się o niego łokciami, pochylając się nieznacznie w jego stronę.
    - Pewny jesteś? - zapytała, uśmiechając się kątem ust. Jeśli miał zamiar obejrzeć rysunek musiałby wpierw zrzucić ją z krzesła i zabrać szkicownik zanim pozbiera się z podłogi. Łatwizna, zwłaszcza dla kogoś jego postury. Nie zobaczy go. Jest tam stanowczo za wiele innych szkiców, prywatnych, osobistych i w pewnym sensie niezrozumiałych dla ludzi, którzy jej nie znają.
    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Czw Cze 09, 2011 9:40 pm

    Na to czekał. Błogie, cudowne, trochę śmieszne wyzwanie z malinowych ust nadąsanej kobietki. Bardziej to urocze niż straszne, wciąż dziewczęco naiwne i na swój sposób pociągające. Zdecydowanie nie była kurą domową, ale na jednorazową kochankę też się nie nadawała. Cóż za zabawna, interesująca osoba! Bez trudu mógłby odebrać jej szkicownik, ale był w pełni świadomy, że zniszczyłoby to zabawę im obojgu. Sam rysunek nie miał przecież większego znaczenia, chodziło o grę charakterów, chyba, że próbowała nauczyć go nowego, nietypowego rodzaju flirtu. To właśnie uwielbiał w kobietach, większość nie była warta uwagi, ale trafiały się takie, jak ta mała: uparte, dumne, a przy tym słodkie jak białe landrynki. Nietrudno przecież zauważyć, że w puszce to właśnie białych cukierków jest najmniej, ale to one są najlepsze.
    - Tak, jestem pewien... - obserwuje subtelną mimikę jej twarzy. Podjął wyzwanie, przecież to oczywiste.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Pią Cze 10, 2011 4:09 pm

    Uśmiechnęła się tylko i w odpowiedzi pokręciła nieznacznie głową. Z pewnością wcześniej wiele kobiet uległo, nie mogąc oprzeć się jego namowom. Może po prostu były zbyt onieśmielone jego pewnością siebie, i nie były w stanie wykrztusić słowa. Leila pozostała obojętna i choć coś podpowiadało jej "zostań", rozum krzyczał: "uciekaj puki możesz". Nie mogła go rozszyfrować, co było dla niej czymś nowym. Wcześniej wystarczyło parę chwil, by poznać zewnątrz człowieka i jego zamiary. Teraz nie widziała nic, co w ją przerażało, a jednocześnie intrygowało. Przedziwna normalność, ta... Nieznajomość człowieka, gdy widzisz go pierwszy raz.
    Położyła na spodek filiżanki pieniądze za kawę, szkicownik schowała do torby i wstając, przerzuciła ją sobie przez ramię.
    - Nie tym razem... - mruknęła do niego cicho, gdy mijała stolik.
    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Pią Cze 10, 2011 5:21 pm

    Zdawał sobie sprawę z tego, jak działa na kobiety i jak niewiele czasu potrzebuje by zainteresować je sobą. Z tą nie było inaczej, choć musiał przyznać, że stanowiła ciekawą odmianę. Z kobietami, jak z kotami. Lubiły go wszystkie, ale on tylko te wściekle rasowe. Do każdego trzeba podejść inaczej, delikatniej lub stanowczo, później pokazać zachętę i czekać, aż przyjdą zaintrygowane. Brunetka była kotem... uwodzicielską kotką o orzechowych oczach i arystokratycznych dłoniach. Joel kotem nie był, raczej myśliwym, który posiadał zmysł obserwacji. Nietrudno było mu wiec dostrzec jej nazwisko na okładce szkicownika, kiedy go zamykała. Brzmiało miękko i kojarzyło mu się z lodami waniliowymi - są słodkie, cudownie chłodne, ale nie wyczujesz w nich smaku trucizny. Pasowało do niej, a znajomość nazwiska jest idealną przynętą na kota. Miał jedynie nadzieję, że posiadała ostre pazurki. Inaczej szybko go znudzi.

    - Skoro proponujesz kolejny raz, Leilo Blame, nie mogę ci odmówić. - Już na nią nie patrzył, ale wstał by przytrzymać jej drzwi wyjściowe. W każdej sytuacji bywał gentlemanem, to kwestia wychowania i wrodzonego szacunku do kobiet. Uśmiechnął się niemal niezauważalnie, ale tak, jakby znał niejedną z jej tajemnic.

    Kici, kici, waniliowa Leilo.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Pią Cze 10, 2011 5:58 pm

    Uwodzicielski, szarmancki i tajemniczy. To ten typ. Typ, który kobiety lubią najbardziej, bo ci panowie mają w sobie coś z złego, niegrzecznego chłopca. A ten sposób bycia, przyciąga kobiety jak magnez, nawet Leila to wiedziała. Miły, uczynny chłopiec nigdy nie zdobyłby jej serca, ale... niegrzeczny brzmi tak samo jak niebezpieczny. Tym razem Leila nie musiała robić użytku ze swoich zdolności by wiedzieć z kim ma do czynienia. Miała być jego kolejną zdobyczą? O, nie, nie.
    Na dźwięk swojego nazwiska, odruchowo odwróciła głowę, ale nie zatrzymała się. Skąd... ach, no, tak. Miała je wykaligrafowane na pierwszej stronie szkicownika.
    - Tego nie powiedziałam... - nie odpowiedziała od razu, ale po chwili dodała. - Miałeś okazję zostać moim natchnieniem, ale ono jest jak kartka papieru. Raz zgniecione nigdy nie będzie takie samo. - uśmiechnęła się delikatnie, zerkając na niego spod wachlarza gęstych rzęs.
    - Twoja pierwsza i ostatnia kartka w moim szkicowniku. - Mruknęła, a kąciki jej ust mimowolnie uniosły się ku górze. Nacisnęła klamkę i wyszła z kawiarni, zastanawiając się, czy nieznajomy należy również do typu mężczyzn, których nie łatwo zniechęcić. Właśnie na takiego wygląda.

    avatar
    Joel Cross

    Female Liczba postów : 68
    Join date : 04/06/2011

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Joel Cross on Pią Cze 10, 2011 6:31 pm

    - Pierwsza i ostatnia, a nigdy jej nie zapomnisz. Papier jest cierpliwy. - Wyszedł za nią i skierował kroki w stronę swojego japońskiego Skyline’a GT-R za 450 tysięcy dolarów. Tak, Joel był bogaty i nie, nie zamierzał się z tym kryć. Obnosić też nie, ale lubił korzystać ze swoich pieniędzy. Były dla niego czymś oczywistym. Tak samo oczywistym jak to, że nieprędko zapomni Leilę Blame i zajmie niejedną stronę w jej szkicowniku, a także dzisiejszą i każda kolejną z jej sennych fantazji. Zachowanie Leili przełamało typowy schemat kobiet lądujących w jego pościeli. To dobrze, bo „w logice tkwi zawsze pierwiastek nudy”, czyż nie tak, panie Dostojewski? Z półuśmiechem pełnym samozadowolenia zapalił papierosa i zamknął za sobą drzwi samochodu.

    Dla Joela Leila miała w sobie coś z wilka w owczej skórze, lub raczej bezwstydnej kochanki w ciele romantycznej nimfy. Jakby tego nie nazwał, działała na niego jak wyzwanie i miał nadzieję wkrótce ją spotkać. Spotkać, poznać, zdenerwować, zrobić wszystko, co potrzebne, by nawet przez chwilę nie przestała o nim myśleć. Nie ma przecież większej przyjemności niż oswoić rasowego kota.

    Go??
    Gość

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Go?? on Pią Cze 10, 2011 7:24 pm

    - Papier niszczeje, tak samo jak wspomnienia, więc łatwo jest zapomnieć - powiedziała, zwracając twarz w jego stronę. Nie mówiąc nic więcej, odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Skrzyżowała ręce na piersi, obejmując się ramionami. W myślach powtarzała tylko to, by się nie odwrócić, ale zrobiła to. Obejrzała się przez ramię, jednocześnie, odgarniając z twarzy niesforne kosmyki włosów, szarpane przez wiatr. Zamknęły się za nim drzwi, kątem oka dostrzegła, że odpala papierosa od małego płomyka, który na moment błysnął we wnętrzu samochodu.
    Odwróciła się, starając się odgonić od siebie myśli, o tym, że ma rację. Nie prędko zapomni o rysunku, a raczej o osobie, jak na nim widnieje. Niebezpieczny i intrygujący. Tyle może o nim powiedzieć, bo w przeciwieństwie do niego nie zna jego imienia. Hm, jeździ drogim samochodem, czyta w kawiarni, popijając herbatę z cytryną i pali papierosy. Umrze na raka płuc...
    Pozostanie nie znajomym, bo nie ma najmniejszego zamiaru ponownie zaglądać w te ciemne oczy. Przenikliwe, na pozór, chłodne spojrzenie mężczyzny sprawiało, że miała ochotę jak najszybciej odwrócić wzrok, od jego oczy, by zaraz potem ponownie w nie zajrzeć.
    Skręciła za róg, kierując się w stronę domu.

    /zt/

    Sponsored content

    Re: cafe dubresil

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pią Cze 23, 2017 10:32 pm